Kiedy wrażliwa Sky ujrzała po raz pierwszy Zeda, nie potrafiła o nim zapomnieć. Niedostępny Zed porozumiewał się z nią bez słów oraz czytał jej w myślach. Dziewczyna odkrywa, że Zed posiada zdolność przenikania do jej umysłu. Oniemiała Sky czuje się zagrożona i bezsilna. Czy znalezienie drugiej tak podobnej do siebie osoby może być
aż tak niebezpieczne?
(opis zaczerpnięty ze strony: EMPIKA)
Romansidło. Tak, to zdecydowanie słowo definiujące tą książkę. Spotykamy w niej delikatny wątek nadnaturalny i kryminalny, jednak to romans jest najważniejszą częścią fabuły.
Zed i Sky są typową parą wyjętą z amerykańskiego serialu, wiecie cicha myszka i niegrzeczny chłopiec, a później wielkie love story. Jednak dzięki temu, że Joss Stirling dodała wątek partnerstwa (czy tyko my kochamy braterstwo dusz?) książka nie staje się typowym mdłym romansem z kilogramami lukru po którym cukrzyca jest gwarantowana.

Historia Zeda i Sky jest wstępem do całej sagi o braciach Benedictach, gdzie każdy z nich będzie próbował znaleźć swoją drugą połówkę. Naszym zdaniem jest to bardzo ciekawe rozwiązanie, gdyż czytając serie poznajemy każdego z braci osobno. Historie nie są połączone ze sobą fabularnie, wspólni są tylko bohaterowie, więc niekoniecznie trzeba czytać je we właściwej kolejności (chociaż oczywiście zalecamy czytanie chronologicznie).
Każdy z bohaterów jest oryginalny na swój własny sposób (pomimo tych zaciągów z młodzieżowych seriali) chociaż nie mówimy, że nie spotkacie podobnych postaci w innych książkach, jak wiele oryginalnych charakterów można stworzyć? Nawet mistrzowie pióra tworzą przewidywalne postacie.
Okładka nie mówi nam nic o fabule książki, chociaż trzeba przyznać,
że jest śliczna, więc możemy jej odpuścić to nie dociągnięcie. W innych krajach różni się jedynie kolorami, także nie mamy się nad czym rozpisywać. Jedyne do czego mogłybyśmy się przyczepić to brak jakiegokolwiek opisu fabuły na tylnej stronie okładki. Chociaż w takiej sytuacji może przyciągnąć uwagę lekką tajemnicą.
Książka w sumie jest ciekawa. Nie dałybyśmy jej Nobla, ale w zupełności zasługuje na miano bestsellera. Widać, że autorka miała pomysł i nie ciągnęła nic na siłę. Mamy nadzieję, że tak pozostanie także w dalszych jej książkach. Słowem zakończenia jeżeli macie ochotę przeczytać w miarę ciekawy i niepowtarzalny romans, polecamy.


Recenzja jest nawet fajnie napisana, tylko troszkę za mały druk. Trudno czytać ;c Mimo, że nie biorę się do romansów, tą książkę może kiedyś przeczytam. :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Martyna.
Zapraszam: http://magia-ksiazek-recenzje.blogspot.com/
Niestety bloger się trochę buntuje.... A książka naprawdę jest ciekawa.
UsuńPozdrawiam